poniedziałek, 25 czerwca 2012

Hej - Story 1

Hejka!!! Mam na imię Marzena i mam 12 lat!!! Od dziś pomagam Torii!!!! A oto moja pierwsze Story

Dzisiaj rano nie miałam nic do roboty , poszłam więc na zakupy do centrum handlowego. Ktoś do mnie podszedł i zasłonił mi oczy . Przestraszyłam się , ale potem usłyszałam słodki głos .. Liama
-Jak myślisz Kto to????
- Braciszek??? - zapytałam
-Możliwe!!!!- odpowiedział
Odsłonił mi oczy .
- I jak tam u chłopaków??- Zapytałam się- Tak dawno ich nie widziałam
- Suuuper - odpowiedział- przeprowadzamy się na drugą aleje!!!
- Jak dobrze - Ucieszyłam się- będę was więcej widywała, i męczyła!!!!!
- TAAAA .... szczególnie męczyła- wybuchł śmiechem
- UUUUUUuuuuu umiesz mnie wściec!!!- Zdenerwowałam się , był tylko rok, od mnie starszy , a tak się wywyższał!!
Nagle do sklepu wszedł Zayn
- Widzę , że podzieliłeś się z nio informacją!!-Wykrzyczał
- TAK!! I to było dla was złe!!-Oznajmiłam
-Czemu???-spytali
- Bo mogę was męczyć!!!!
- Mama ci nie pozwoli!!!- Odezwał się Liam
- Mama wyjechała i powiedziała , że jeżeli przyjedziesz masz się mną zaopiekować!!!!
- To po nas!!!- Wybuchnęli śmiechem
 - Taaaaa....
W tej samej  chwili zadzwonił mi telefon
- Halo???
- Witam!! Jestem z policji wodnej w Canadzie . Czy rozmawiam z Panią Payne Niną???
- Tak o co chodzi???
- Chciałem powiadomić Panią o śmierci Pani Matki Katriny Payne!!!!
- Co???? - Zaczęłam płakać- Kiedy mogę przyjechać???
- Wszystkie Ciała będą przewizione za 3 dni .- Oznajmił Policjant- Składam kondolencje Do widzenia!!
- do wiedzenia - wydukałam i się rozłączyłam.
- Co się stało???? - Zapytał się Liam- Nino ... odpowiedz!!!
- Mama ... mama .. onaaa - dukałam!!
- Uspokuj się chodź do nas i wszystko nam opowiesz!!!- Zaproponował Zayn
- Dobrze- Wydukałam
5 minut później byliśmy u chłopaków, zrobili mi ciepłą herbatę , przykryli kocem , bo strasznie się trzęsłam i otoczyli mnie w kole , a Zayn cały czas był do mnie przytulony. SŁODZIAK!!!!
-Więc opowiadaj- pośpieszał mnie Liam
- No więc- zaczęłam- Rozmawiałam z chłopakami , zadzwonił telefon odebrałam , a tam odezwal się policjant , i powiedział , że nasza mama Katrina Payne nie żyje!!!
( rozplakałam się , a chłopcy razem ze mną!!!To było dziwne!!!
- Wiem , że to smutne!! Ale zadzwonię do firmy przewozowej , aby przywieżli tu rzeczy Niny- Zadeklarował Zayn
- MASZ RACJĘ- Krzykneli chłopcy!!!!!
- DZIĘKI!!- Pocałowałam go w policzek!!!
 
Sorry , że takie krótkie , ale już późno!!!
Pozdrawiam Marzena

Pomocy!!!

Hej,
wiem, że powinnam dać historię, dodam jeszcze dziś, ale... Proszę, pomocyy! Nie daję rady i nie nadążam wpisywać stories...;C Zgłaszajcie się do mnie, a żebym Was mogła przyjąć zróbcie 3 kroki:
1. Napisz do mnie maila i opisz siebie - imię, wiek, miasto, zainteresowania.
2. Napisz ,,próbną notkę" w tym samym mailu co opis ciebie.
3. Czekaj na odpowiedź.

Odpowiadam szybko, więc sprawdzajcie pilnie pocztę!
Torii ♥

niedziela, 24 czerwca 2012

Będą 2 historie zgodnie z umową :)

Hej,
zgodnie z umową - były 4 komentarze + 1 obserwator, więc aż 2 historie.

- Ale... Jak to?
- Wiesz, ja nie chcę z nią być, jeżeli ona ma zamiar kłamać... Zresztą, nieważne. Kładź się spać, jutro mamy na 7.00.
- Ehh... - westchnęłam głęboko i opadłam na fotel. - Nie wiem, czy w ogóle uda mi się zmrużyć oczy...
- Nie martw się, mała - Zayn podszedł do mnie, usiadł na brzegu fotela i objął mnie ramieniem. - Ona nas już zostawi.
Mimo, że powiedział to bardzo cicho, usłyszałam to, gdy wychodziłam. ,,Oby". Oznacza to, że ta gnida nadal może niszczyć mu życie, a on tak naprawdę jest bezradny. Biedny Zayn. Biedni chłopacy. Biedne One Direction. I biedna ja. Ja też jestem zagrożona tym, że będę świadkiem kolejnej kłótni Zayna i Perrie. Mogę zostać też wmieszana w kolejną mityczną zbrodnię stworzoną przez nią. Mam ochotę... Dobra, nie powiem, nie wypada. Weszłam jeszcze na chwilę do Zayna do pokoju.
- Ej, Wielki...
- Co?
- Dobranoc. - uśmiechnęłam się, mimo tego, że wiedziałam, że on nie widział tego przez ciemności panujące po zgaszeniu światła w jego pokoju.
Wyszłam dość szybko i na palcach pomknęłam do pokoju. Niestety, wpadłam na mamę.
- Hej, Vic, spokojnie.
To nie była mama. To był Harry. Zdziwiłam się, ale od razu pomyślałam i zanim zaczęłam rozmowę zaprowadziłam go do mojego pokoju.
- Co ty tu robisz?! - nie ukrywałam nie tylko zdziwienia ale i złości.
- Ćśśśśś! Przyszedłem oddać Ci Twoją pracę na Polski.
- Ej! - przestraszyłam się i natychmiast wyrwałam mu mój gruby pliczek kartek A5. - Chyba tego nie czytałeś?
Spojrzałam mu w oczy, a on, zamiast się tłumaczyć, zbliżył się do mnie i delikatnie mnie pocałował. Potem objął mnie i powiedział we włosy:
- A jak myślisz, Cat? - uśmiechnął się.
Dlaczego Cat? Ano dlatego, że moja praca to... książka o nastolatce Cat, która jest obłędnie zakochana w koledze swojego brata. Grają w pięcioosobowym zespole o nazwie Two Ways, a chłopak, który jej się podobał ma kręcone włosy i mieszka z najzabawniejszym członkiem zespołu. Brzmi znajomo prawda? Przysunęłam się z powrotem do niego i znów nasze usta się spotkały, po czym od razu powiedziałam:
- Bardzo dobrze, że ją u Was zostawiłam.
Ja się uśmiechnęłam, Hazza też. Ale później jego uśmiech zniknął.
- Co się stało?
- No bo wiesz... Dla dobra zespołu i naszej przyjaźni z chłopakami musimy się jeszcze ukrywać...
- Ale...
- Nie martw się. Potajemnie możemy się spotykać. - znowu mnie pocałował.
- Na balu masz mnie zaprosić do tańca, tak niby ,,jako przyjaciel", zrozumiano? - powiedziałam stanowczo po czym wybuchłam cichym śmiechem.
- Załatwione.
- Dobranoc, Harry.
- Dobranoc, Vic - pocałował mnie na dobranoc i wyszedł przez okno, żeby nie obudzić mamy ani Zayna, który zapewne już zasnął.
 Przez całą noc ani trochę nie spałam, za dużo się wtedy wydarzyło. Kłótnia z bratem, ,,pijany" Zayn, Hazza u mnie, pocałunek... Rano nie wiedzieć czemu czułam się tak, jakbym spała chyba cały dzień. Może to przez te 4 kissy, którymi Harry obdarował mnie tamtej nocy. A może to przez to, że wypiłam 3 kawy... Nieważne. Nawet nie spóźniłam się do szkoły! Na lekcji posyłaliśmy sobie z Harrym potajemne uśmieszki. Było tak słodko! Ale na następnej lekcji spadła na mnie wielka bomba...

Część II

Wchodząc do klasy zobaczyłam Harrego jak całuje się ze swoją byłą. What The Fuck?! Przecież on jest ze mną! I niech Jasmine się od niego odwali, to mój Hazza! Usiadłam na miejsce i cały czas patrzałam na ławkę, która dziwnym sposobem stała się mokra, jak również moje policzki. Kap, kap, łzy płynęła, a ja nie byłam tego świadoma. Do klasy wszedł nauczyciel, a ja szybko przetarłam łzy i wytarłam ławkę rękawem od swetra, który dostałam kiedyś od chłopaków na Święta. Najwidoczniej nie zdążyłam wszystkiego wytrzeć.
- Victoria, czy ty płaczesz?
- Nie, po prostu coś mi wpadło do oka. - wiem, że nikt mi nie uwierzył, ale taki był plan. Hazza zacznie się później wypytywać czy coś jest nie tak.
Po lekcji wyszłam z sali jak najszybciej, ale Harry mnie dogonił. Plan zaczyna działać.
- Hej mała, co jest?
- Hmm... może spytaj Jasmine! A ni, przepraszam, nie ma przecież żadnej przerwy kiedy jesteście koło siebie i się nie całujecie!
Hazza wyraźnie się zmieszał. Zauważyłam, że zorientował się, o co chodzi po jakich 3 sekundach. Szybki jest.
- Znasz Chrisa z naszej klasy?
- Taaa...
- Noo, on ostatnio uważa, że jest fajny, jeśli ubiera się tak samo jak ja. A! I czesze tak samo, jak ja. I to on całował się z Jasmine. Też to widziałem.
Zaniemówiłam. Wiedziałam, że nie będzie chciał mnie znać po tym, jak mu nie zaufałam, ale mimo wszystko spytałam.
- Czyli... chcesz ze mną zerwać?
Hazza nie odpowiedział. Po prostu przyciągnął mnie do siebie i wśród wszystkich mnie pocałował. I to już nie tak delikatnie jak wtedy. Teraz zrobił to z miłości. Czulej. Lepiej. Milej. Romantyczniej. Nie obchodziło go nawet to, że Lou, Daddy i Zayn właśnie wychodzili z klasy a za nimi pałaszując drugie śniadanie Nialler. Nawet to, że oni to wszystko widzieli. Może dlatego, że się uśmiechnęli. Tak jakby wiedzieli, że to się stanie. Gdy tylko oderwaliśmy się od siebie zauważyłam kątem oka, że wszyscy się na nas patrzą.  A reszta One Direction zaczęła po prostu bić brawo i tym samym rozpoczęła falę braw całej szkoły. Wszyscy bili brawo... naszemu związkowi! Nie dało się nie wybuchnąć śmiechem. Zarumieniłam się, złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę chłopaków.
- Stary, szacun. - Zayn przybił żółwika Harremu, a on nadal jedną rękę trzymał moją dłoń. - Udało Ci się okiełznać moją siostrę! - wybuchliśmy śmiechem.
Oczywiście Lou też musiał się odezwać:
- Ej, a na waszym ślubie będę mógł być drużbą?
Zauważyłam, że Daddy szturchnął go łokciem pod żebra.

Mam nadzieję, że wystarczy jak na dziś. :)
Horanowych, Malikowych, Stylesowych, Paynowych i Tomillsonowych snów, Directioners!
Torii ♥
Ps. Wiem, że jeszcze wcześnie, ale ja już dziś nie napiszę, więc tak z góry Dobranoc ;**

Powinien być imagin, ale...

Hej,
wiecie, że uwielbiam pisać imaginy, ale 2 czy 3 dziennie to moje maksimum. Więc zrobimy tak:
- kolejny obserwator - nowy imagin
- 4 komentarze - nowy imagin

Pasuje?? ;D
Torii ♥
Ps. Dziś około 18.00 ^.^

sobota, 23 czerwca 2012

Zabijecie mnie ;D

Hej,
koleeeeejna historia, bo już macie te 3 komentarze. Chyba zwiększę do 4... ;P

 kilka gifów z Zaynem z takiej jednej stronki, nie nawiązują do opowiadania.

hahaha! A do tego był podpis (sprzed Zerrie) ,,He needs a girlfriend" ;D

Tym razem jednak nie byłam jak Lou i nie wyszłam drugi raz. Zostałam, usiadłam na fotelu z białej skóry i mierzyłam Zayna wzrokiem. W końcu wkurzony wrzasnął:
- No co?!
- Jajco sadzone. - odpowiedziałam całkiem spokojnie.
- Ehh, ty i te Twoje widzimisię... Wnerwiasz mnie, wiesz mała?
- Tak wielki, wiem. I to zawsze tak było. - nie traciłam spokoju.
- To o co chodzi tym razem? - najwidoczniej męczyła go już ta sytuacja.
Zawahałam się przez moment, ale później w towarzystwie Lou wygarnęłam mu to wszystko.
- Tak, Zayn, ja wiem! Ty pijesz, ty palisz, no dobra, to jeszcze przełknę, ale... Zayn, ty ćpasz! I Perrie też! I nie mogę w to uwierzyć, ale... Nie powiem mamie. Odpłaciłam Ci się. Jesteśmy kwita.
Zayn stał wryty w ziemię a Louis patrzył na mnie z wytrzeszczonymi oczami i otwartą buzią (co mi nawet pasowało, ma przecież takie śliczne, śnieżnobiałe ząbki...). Postanowiłam już spokojniej wytłumaczyć mu skąd wiem, ale on mnie uprzedził pytaniem:
- Jak mogłaś w ogóle tak pomyśleć?! Na początku nie wiedziałem, że Perrie tak powiedziała policji i mediom, bo przecież wiesz, że byliśmy u buni Pat. Dowiedziałem się o tym dopiero dziś, po tym, jak podglądaliście mnie i Perrie. Tak, widziałem Was. Jak mogłaś, Vic?! - wyszedł wkurzony z pokoju. 
Wydawało mi się, że zaraz wróci i powie ,,zapomniałem komórki". Wtedy wybuchłabym śmiechem. Ale on nie wrócił. Nie wracał. Nie odbierał telefonów. Nie odpisywał na SMSy, nie było go w domu, ani u Niallera i Liama, ani u Lou i Hazzy. Nic. Zero kontaktu.
Pewnie wszystkich ciekawi, dlaczego powiedziałam, że jesteśmy kwita. Kiedyś ja spotykałam się z chłopakiem, z którym mama zabroniła mi się spotykać, a Zayn nas nakrył. Oczywiście, nie powiedział mamie... No dobra, wiem, zrobiłam coś, czego nie powinnam, ale miałam wtedy dopiero 12 lat... Od tego czasu minęło już 5 lat, zmieniłam się...
Zayn wrócił do domu o północy, kompletnie pijany. Wiedziałam, że jako siostra muszę dopilnować, żeby mama tego nie zauważyła.
- Braciszku, martwiłam się... - powiedziałam najbardziej możliwie czułym tonem dostępnym dla szeptu, którego użyłam.
- Spokojnie... - zaprowadziłam Zayna do pokoju i jakoś łatwo mi z tym poszło. Później dopiero się dowiedziałam, dlaczego.
Weszliśmy do niego do pokoju, on zamknął drzwi i zdarzyło się coś, czego nie przeczuwałam... Zayn ,,nagle" stanął się trzeźwy!
- Co się stało?!
- Nic... po prostu Perrie chciała do mnie wrócić i musiałem udawać pijanego, żeby ona się ode mnie odwaliła, bo ona uważa, że jak ktoś jest pijany to mówi prawdę. Więc jak ja udawałem pijanego i jej powiedziałem, że nie chcę już z nią być to mam ją z głowy...

Sorki, że w takim momencie, ale po prostu musiałam... ;]

Torii ♥

Miałam wenę ;D

Hej,
kolejna story ;D


Faktycznie, to była Perrie z Zaynem.
- Słyszałem, że... - Lou pochylił się nade mną - w domu Perrie znaleziono... z 2 dawki narkotyków. A przed pojawieniem się Zayna nie było u niej tych prochów.
Myślałam, że zaraz zemdleję. Mój ukochany braciszek hasał sobie z upchaną maryśką czy heroiną w kieszeni?! Zrobiłam się blada jak trup.
- To nie możliwe... Nie. A kiedy to było?
- Jakiś tydzień temu.
- Ha! - krzyknęłam triumfalnie. - Byliśmy wtedy z mamą na obiedzie u babci Pat.
- Nie wiem, ja tam nigdy nie wierzyłem mediom. Chodź, wybierzemy dla Ciebie sukienkę.
Polecieliśmy do sklepu tak, żeby ,,Zerrie" nas nie zobaczyło, po czym wskoczyliśmy w sukienki. Przymierzyłam chyba milion, zanim Lou powiedział:
- WOW. Idziemy do kasy.
Sukienka nie była jakaś idealna czy co, ale bardzo mi się spodobała. Była czerwona, z czarną kokardą na środku i pięknym, ozdobnym dołem. Wyglądała mniej więcej tak:

Louis zapłacił za mnie, a gdy tylko spytałam, dlaczego, odpowiedział mi we włosy:
- Bo jestem Ci to winien w zamian za to, że masz zamiar wytrzymać z naszą piątką.
Parsknęłam śmiechem, bo wiedziałam, że on też się właśnie uśmiechnął. Szliśmy Londyńskimi przecznicami, drogą na około. Przeszliśmy chyba 14 dodatkowych przecznic! Nie robiło to jednak na mnie wrażenia, bo tak miło nam się rozmawiało, że mogłabym przejść ich chyba nawet tysiąc. Rozmawialiśmy przede wszystkim o ich ostatnim koncercie, na którym, jak się właśnie dowiedziałam, jedna psychofanka rzuciła się na Zayna wrzeszcząc ,,Merry Me! Merry Me!" i dając mu 2 obrączki. Słyszałam też, że dostali kiedyś podpaski z zapisanymi numerami fanek! Nie dało się nie parsknąć śmiechem. Droga wydawała się strasznie krótka, bo po niedługim (dla nas niedługim, bo pewnie trwało to z 2 godziny) czasie dotarliśmy do Apartamentu Lou i Hazzy.
- Hej! Hazza właśnie wyszedł. Stary, co ty ją na zakupy zabrałeś?! - Zayn od razu zawołał, widząc moją torbę z Top Shopu. - Hej mała. Mama się pyta, gdzie jesteś. Źle się czuje i prosiła, żebyś poszła jej po leki na ból głowy.
- Ej, a ty nie... - urwałam. - Aaaa, no tak, zapomniałam. Ty pewnie byś kupił jej środki na przeczyszczenie z Twojego roztrzepania.
- Ahahahah. - zaśmiał się ironicznie. - Pokaż, co dostałaś w sklepie i mykaj do apteki.
Pokazałam mu sukienkę, po czym dodałam szybkie:
- Zaczekaj.
Poszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Ubrałam moją kieckę, bo wiem, że była śliczna i wtedy pokazałam się Zaynowi.
- Aaaaa, teraz rozumiem, dlaczego ją zaprosiłeś - uśmiechnął się. - Wyglądasz cudownie, Vic.
- Taaa, to tylko sukienka, ona nie czyni mnie pięknej. Nadal jestem tą samą, brzydką Victorią.
Louis i Zayn spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem.
- Ty... Brzydka?!
Kolejna porcja śmiechu i parsknięć.
- Noo, ja i brzydka to to samo.
- Tssaaa... - Zayn powiedział ironicznie, po czym przytulił mnie i wyszeptał. - Żaden z nas tak nie uważa.
Nie powiem, no, zrobiło mi się miło, ale szybko wróciłam do realnej rzeczywistości i (oczywiście gdybym tego nie zrobiła Zayn obraziłby się na mnie śmiertelnie) zapytałam, co on zamierza założyć.
- Hmm... Nie myślałem nad tym jeszcze, może wybierzesz się dziś ze mną i Perrie na zakupy?
Chciałam przytaknąć, ale powiedział ,,z Perrie". Po tej całej historii nadal jej nie ufam.
- Bez Perrie. - powiedziałam stanowczo.
- A co ona takiego Ci zrobiła?!
- Ty chyba jednak wiesz, co. - wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
Wróciłam na moment.
- Zapomniałam komórki. - zabrałam ją i spojrzałam z uśmiechem na Louisa.

Torii ♥

wtorek, 19 czerwca 2012

Historia część 2 ;P

Heej,
gif do historii:



- Nie wiem, pewnie Louis to zostawił. Ej, co dziś robicie?
- Hmm... Mieliśmy w planach wieczór gier, ale jeśli chcesz to...
- Niee, ja tak tylko pytam. A Zayn? Pokazał się już mamie w nowej fryzurze? Znając ją to pewnie jej to wisi...
- Nie wiem, nie widziałem się z nim jeszcze.
Hazza wziął w ręce róże od Lou.
- Skoro mają tu leżeć, to niech leżą, ale tylko, kiedy już będą należały do najśliczniejszej dziewczyny pod słońcem.
Uśmiechnął się szczerze. Przez ułamek sekundy myślałam, że mówi o mnie, ale... przecież on ma dziewczynę.
Pomimo tego, że wiedziałam, że nie moje kwiaty zostaną wręczone Mary, one nagle znalazły się w moich rękach.
- Nie mogłem na to pozwolić. Nie mogły powędrować do niej. Przecież wiem, że są Twoje. Nie umiesz kłamać.
Westchnęłam głęboko i opadałam na sofę.
- Skąd one są? Co się tu w ogóle stało?! - Hazza zaczął tracić cierpliwość. - Dobra, wszystko opowiesz mi jutro, prześpij się dziś u nas. Takie party. - zaczął się śmiać.
Czułam, że są pijani. Wiedziałam to. Ale Harry się nawdychał ich oddechów i też jest trochę zakręcony, Liam na 100% nie pił. Lou na pewno. Nie miałam odwagi zapytać, czy Zayn też. Pewnie wygadałabym mamie.
Zasnęłam. Gdy tylko się obudziłam, do apartamentu wpadł Zayn.
- Widok z prawej, widok z lewej, przód, tył... Co sądzicie o fryzurze? Aha, tak w ogóle to cześć Vic. Mama chciała się z Tobą widzieć. Hej, Harry.
- Cześć.
Wychodząc przytuliłam się do mojego braciaka i pobiegłam w stronę domu. Wchodząc nie patrzałam na nic, tylko szukałam mamy. Chciałam jak najszybciej wrócić do Hazzy i Zayna.
- Maaamo! Już jestem! Co chciałaś?
- Jestem w salonie!
- Idę, czekaj!
Podeszłam do mamy. Siedziała na kanapie. Na fotel nawet nie spojrzałam. A powinnam.
- Louis przyszedł, ma sprawę do Ciebie. Zostawię Was samych.
Mama wyszła, a ja czułam się okropnie, jakbym stała właśnie przed sądem i wiedziała, że zostanę skazana na dożywocie.
- Hej, wiem, że ta akcja, którą odwaliłem wczoraj była... no wiesz, głupia. Ale byliśmy po imprezie... po kilku drinkach no i wiesz... Przepraszam.
- Uff... A ja już myślałam, że koniec naszej przyjaźni... Tak się cieszę!
- Okeeej, mam nadzieję, że powiedziałaś to w dobrym sensie... - Lou uśmiechnął się uwodzicielsko. - Hej, ja i chłopaki idziemy jutro na bal. Idziesz z nami? Na pewno się ucieszą.
- Hmm... No nie wiem. Przemyślę to.
Poszłam na spacer z Louisem, potrzebowałam świeżego powietrza. Tyle się ostatnio działo, że dostałam migreny. Wstąpiliśmy jeszcze na kawę do Starbucksa i pomknęliśmy do ich apartamentu. 
- Ej, Lou, wiesz co? Pójdę z Wami. O ile nie macie zamiaru znowu być pijani i znowu wyznawać mi miłości poprzez karteczkę - uśmiechnęłam się szeroko.
- Nie, nie, postaramy się być poważni - parsknął śmiechem. - No dobra, wiem, przecież my nie umiemy być normalni. Powiem tak - po prostu będziemy tacy, jak za czasów X-factora. Aha, i nie będziemy gwiazdorzyć.
- Noo, to chyba mnie przekonałeś. Dobra idę.
- Heeej, czy to nie Zayn z Perrie?
- Przecież oni zerwali! A nawet jeśli, uważam, że Perrie byłaby dobrą bratową. 
- Hahaaa! Perrie?! Nie słyszałaś o całej aferze z nią i Zaynem?!
- Niee, o co chodzi? - zmartwiłam się chyba po raz pierwszy tak mocno.

Podobało się?
Torii ♥
Ps. 3 komentarze, pamiętacie?? :)